To nie wy jesteście grubi, to cała reszta jest niedożywiona. - Garfield

poniedziałek, 8 lipca 2013

Sweet Secret: Migdałowy balsam do ciała

Długo nie pisałam, więc muszę się usprawiedliwić. Chcę się usprawiedliwić. A w związku z tym, że owo usprawiedliwienie jest wyjątkowo cudowne, z wielką chęcią napiszę Wam, co się ze mną przez ten długi czas działo.

Przede wszystkim wyjechałam na dwa tygodnie na cudowny wypoczynek w Chorwacji. Wróciłam do starych dobrych czasów podróży z firm oferujących noclegi w pełni wyposażonych namiotach, gdzie jest wygodnie, ale nie da się uniknąć spędzania całych dni na świeżym powietrzu, pływania w morzu i obserwowania pięknych ryb i koralowców, czy też taplania się w chłodnej, basenowej wodzie :)
Pojechałam jako kochana i kochająca dziewczyna, wróciłam jako narzeczona.


Gdy wróciłam do domu, dwa dni później spotkała mnie mała osobista tragedia - kot, którego zdjęcie widzieliście jakiś czas temu, wyszedł na wieczór i już sześć dni nie wraca - wczoraj byłam w schronisku i przygarnęłam 2,5-miesięczną kotkę, żeby całej rodzinie nie było smutno, ale wciąż mamy nadzieję, że nasz ukochany Panda wróci i będzie miał okazję zostać przysposobionym tatą dla naszej małej Coli ;D








Przechodząc do właściwego tematu notki. Przed samym wyjazdem kupiłam sobie migdałowy balsam do ciała Sweet Secret z Farmony. W sklepie zauroczył mnie przede wszystkim jego zapach - w jednych firmach jest to zapach kakao, w innych kokosa. Dla mnie nazwa "słodkie trufle i migdały" brzmiała na tyle smacznie, że byłam w stanie zaakceptować ją jako nazwę mojego ukochanego zapachu (chociaż moja mama ma zgoła odmienne zdanie - dla niej ten balsam po prostu śmierdzi, jest duszący - ja go pokochałam, choć może faktycznie na lato lepszy jest zapach kwiatów... cytrusów?).

Konsystencja kosmetyku jest jak dla mnie świetna. Sama formuła nie jest zbyt ciężka - chociaż balsam jest  mocno nawilżający i lekko tłusty, genialnie się rozsmarowuje i bardzo szybko wchłania. Uroku dodają mu brązowe drobinki - nie wiem, jaka miała być ich rola, ale wesoło się nimi smarowało. Co najważniejsze, zaobserwowałam widoczną poprawę nawilżenia mojego ciała. Teraz, gdy Sweet Secret mi się skończył i postanowiłam wypróbować pachnące podobnie, lecz mniej dusząco, masło kakaowe z Ziaji, widzę, że chyba nie nawilża ono tak, jak balsam Farmony (skóra na rękach i nogach zaczęła się po prostu łuszczyć, mimo stosowania peelingów, regularnego balsamowania i ogólnej pielęgnacji). No, ale żeby nie było tak cudownie powiem - mało wydajny. Może przesadzam, ale wydaje mi się, że dwa tygodnie stosowania to za mało :(


Jaka jest moja opinia? Na pewno do produktu wrócę. Pewnie przejściowo, między jednym balsamem a drugim (taki mój fetysz, uwielbiam wypróbowywać nowe zapachy :D), na pewno zimą, gdy zapach nie będzie odczuwalny przez otoczenie jako przytłaczający.
Miałyście do czynienia z tym balsamem? Wiem, że opinie o nim są podzielone - jestem ciekawa Waszych :)

2 komentarze:

  1. Gratuluję! <3 Cudowne zakończenie fantastycznego wyjazdu. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze! Dużo dla mnie znaczą, lubię poznawać opinie innych :)
Jeśli chcesz zostawić link do siebie - nie krępuj się. Nie chcę tylko, żeby była to nachalna reklama - najpierw sensownie skomentuj wpis.

Miłego czytania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Caro-Beauty.pl, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena